|
Start
|
wtorek, 17 lipiec 2007 |
10 lipca 2007r. postanowiliśmy zaprosić do nas Panią, która zajmuje się szkoleniem psów metodą opartą na teorii pozytywnych wzmocnień. Metoda ta polega na nagradzaniu pożądanego zachowania, czyli pies dostaje nagrodę, jakiś smakołyk w chwili, gdy wykona polecenie (np. usiądzie) – metoda ta zwiększa szansę, że pies ponownie będzie siadał. Jeżeli jakieś zachowanie zostanie nagrodzone z pewnością zostanie ono powtórzone. Oczywiście należy zapomnieć o karaniu psa czy szarpnięciu smyczą, i jak najszybciej wyzbyć się teorii dominacji. Metodę tą można powiązać z używaniem tzw. klikera. Kliker jest to małe pudełeczko z blaszką w środku, która po naciśnięciu wydaje specyficzny, dźwięk” klik. Jak to działa? W momencie, kiedy pojawia się pożądane zachowanie następuje, kliknięcie a następnie nagroda. Metoda oparta na pozytywnych wzmocnieniach przynosi efekty, ponieważ pies wykonuje komendy z radością, bo leży to w jego interesie i nie jest zestresowany.
Troszcząc się o dobre wychowanie naszego pupila postanowiliśmy zasięgnąć opinii tresera, który, na co dzień styka się z problemami wychowawczymi u różnych ras psów. Postanowiliśmy zacząć jak najszybciej, tak, aby edukacja pieska przyniosła maksymalne efekty. Diego miał wówczas 3 miesiące. Jak się później okazało szkolenie bardziej dotyczyło nas samych, czyli tego w jaki sposób mamy postępować z naszym szczeniakiem, aby odnieść pozytywne skutki.
Przed przystąpieniem do naszego szkolenia wyjaśniliśmy Pani, trzy zasadnicze problemy, z którymi się borykaliśmy:
- Według naszego mniemania szczeniak, był zbyt agresywny, gryzł po rękach, a przy próbie karcenia jego zachowanie natężało się będąc jeszcze bardziej nie do zniesienia. Odpowiedź na naszą „skargę” była zaskakująco oczywista. Agresja (karcenie) rodzi agresję, dlatego szczeniak zamiast uspakajać się po skarceniu, był jeszcze bardziej rozjuszony. Należy zwrócić uwagę na to, że dla psa najgorszą karą jest brak uwagi ze strony przewodnika, dlatego w wypadku gryzienia po rękach prawidłową reakcją będzie, zabrać ręce, odwrócić się lub po prostu opuścić pomieszczenie, w którym znajduje się pies. Wypróbowaliśmy. To działa!!!
- Wydawało nam się, że nasz szczeniak jest złośliwy. Przykładowo, piesek potrafił już załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne na podwórku, lub w domu w miejscu do tego wyznaczonym. Pomimo tego czasem zdarzało się, że po skarceniu (nie karcić!!!), lub gdy zostawiliśmy go na chwilkę samego w innym pomieszczeniu on zsiusiał się na dywan.
Odpowiedź: Psy przede wszystkim nie są złośliwe. Nasz piesek sikał, gdyż był zestresowany zaistniałą sytuacją, czyli np. zamknięciem w pomieszczeniu. Robił to po prostu ze strachu, a nie ze złośliwości. Przestaliśmy karcić pieska i jesteśmy bardziej wyrozumiali, gdy czasem zsiusia się nam w miejscu nie odpowiednim. Efekt? Piesek od czasu do czasu zsiusia się. Poza tym zaczęliśmy nagradzać psiaka, gdy załatwia swoje potrzeby na zewnątrz. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie Diego wybierze to, co będzie dla niego korzystniejsze.
- Wymuszanie – Diego zaczął wymuszać pewne nasze zachowania. Na przykład zaczynał szczekać, gdy został zamknięty w pomieszczeniu, tylko po to, aby go wypuścić, lub gryzł nas, aby zwrócić na siebie uwagę i zaprosić nas do zabawy. Odpowiedź: wymuszanie można wyeliminować poprzez brak reakcji. Jeżeli piesek szczeka za drzwiami należy je wyciągnąć z zawiasów ;) żartowałam :). W takim przypadku należy odczekać, aż szczeniak przestanie szczekać, aby w przyszłości skojarzył, że zostanie wypuszczony tylko wtedy, gdy będzie cicho. Gdy piesek gryzie, musimy potraktować go tak jak by go nie było, pamiętajmy, brak reakcji to najgorsza kara dla naszego pupila. I analogicznie, takich przypadków może być więcej. Np. gdy pies wyrywa się, szczeka i skacze, gdy chcemy mu założyć obrożę, nasza reakcja powinna wyglądać w sposób następujący:
- zakładamy obrożę, gdy pies szczeka, odkładamy ją
czynność powtarzamy, do czasu, gdy uzyskamy satysfakcjonujący nas efekt. To w jego interesie leży, aby wyjść na spacer. Jeśli pies skojarzy te fakty, ubieranie obroży nie powinno sprawiać żadnego problemu.
Według nas szkolenie przynosi pożądane rezultaty ponieważ łatwiej nam się z nim porozumieć, szybciej uczy się nowych komend a co najważniejsze wykonuje je z uśmiechem na pysku ;)
Jak szkolić goldena? Szkolenie psa.Postanowiliśmy na własną rękę szkolić naszego psa, w tym celu zakupiliśmy książki pod tytułem „Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów” – Pamela Dennison oraz „Kliker - skuteczne szkolenie psa”, której autorem jest Karen Pryor do tej drugiej pozycji dołączony jest film na płycie DVD który trwa 84 minuty, w którym doświadczeni trenerzy prezentują szkolenie klikerowe i pokazują jak z jego pomocą nauczyć czworonoga podstawowych umiejętności. Po przeczytaniu wyżej wymienionych książek sami zaopatrzyliśmy sie w kliker i pracujemy z nim z naszym szczeniakiem. Kliker stosuje się po to, aby precyzyjnie zakomunikować psu zachowanie, które nam się podoba w momencie, w którym ono się dzieje należy kliknąć dokładnie wtedy, kiedy pojawia się interesujące nas zachowanie. Sekundę po kliknięciu należy psa nagrodzić w tym celu wcześniej przygotowujemy 5 rodzajów smakołyków, które nasz pies najbardziej lubi.
 kliker Diego pracuje nawet za swoją suchą karmę, oczywiście jest to część jego dziennej dawki. Sesje szkoleniowe powinny być krótkie i trwać parę minut, kilka razy w ciągu dnia, tak żeby pies zbytnio się nie zmęczył a przede wszystkim, dlatego żeby mu sie nie znudziło.
Na początku powinniśmy psa zapoznać z zasadą działania klikera, tak, aby pies kojarzył, że kliknięcie oznacza nagrodę (smakołyk, zabawkę). I tak na przemian klikamy i nagradzamy pieska.
Jednym z pierwszych klikerowych ćwiczeń, które każdy pies powinien umieć nosi nazwę „Skupienia uwagi”. Ćwiczenie polega na nagradzaniu psa, za to, że popatrzył nam w oczy. Na początku może to być tylko chwilowe zerknięcie trwające ułamek sekundy. W miarę upływu czasu nagradzamy psa za coraz dłuższe spojrzenie w naszym kierunku. Oczywiście przed daniem smakołyku należy kliknąć.
Warto zauważyć, że niektóre czynności są na początku zbyt złożone dla naszego pupila. Dlatego też, powinniśmy podzielić czynności na mniejsze kroczki. I tak na przykład, gdy uczyliśmy naszego Diega aportować na początku nagradzaliśmy go tylko za samo spojrzenie w stronę rzuconego przedmiotu. Gdy Diego wykonał poprawnie 80% prób można było dodać kolejny element, czyli dostawał nagrodę tylko i wyłącznie za podejście w stronę przedmiotu. Tym sposobem, nagradzaliśmy za branie przedmiotu w zęby, później za przynoszenie i w końcu za oddawanie go w nasze ręce. Gdy pies nie chce wrócić z przedmiotem można spróbować uciekać od psiaka w przeciwnym kierunku, wtedy na pewno pobiegnie w naszą stronę. Nasz szczeniak bardzo ładnie przynosi swoją ulubioną pluszową kaczkę. Co do innych przedmiotów ma jeszcze małe problemy, ale mamy nadzieję, że w najbliższym czasie doszlifujemy umiejętności Diega.
W ten sposób możemy dzielić każde ćwiczenie, również siadanie (na początku nagradzamy nawet za ugięcie nóg).
Należy zapamiętać, że komendę słowną wydajemy tylko wtedy, gdy piesek umie poprawnie wykonywać daną czynność. Na początku może się to wydawać absurdalne, ale uczymy psa praktycznie „bez słów”, naprowadzając delikatnie np. gestami rąk czy smakołykiem. Pies może nam zacząć demonstrować wszystkie sztuczki, które umie, byle by tylko otrzymać smakołyk. My jednak nagradzamy tylko zachowanie, które chcieliśmy uzyskać. I tu bardzo przydatny jest kliker, pozwala dokładnie określić moment, w którym oczekiwane zachowanie miało miejsce.
Jeśli piesek poprawnie reaguje, powinniśmy w miarę możliwości wycofać naprowadzanie, gdyż może się okazać, że pies wykonuje komendę wyłącznie, gdy widzi smakołyk.
Zaczynamy szczeniaka uczyć różnych komend w domu lub w bezpiecznym ogrodzonym miejscu, nie znaczy to jednak, że pies, który bardzo ładnie wykonuje komendy w domu po wyjściu na zewnątrz będzie je wykonywał równie dobrze. Dlatego też należy zabierać psa w różne miejsca, zmieniając otoczenie tak, aby pies potrafił wykonywać komendy wszędzie gdzie się znajduje. Stopniowo należy też dodawać różnego rodzaju rozproszenia, ponieważ na zewnątrz czyha na naszego pupila bardzo wiele czynników dekoncentrujących jego uwagę takich jak np: dzieci, inne psy czy też turlająca się piłka. Toteż w szkoleniu bardzo przydatna jest druga osoba, z którą dzielimy się obowiązkami, jedna z osób uczy psa komendy a druga rozprasza jego uwagę np. skacząc. Nigdy nie trzymamy smakołyków w dłoniach tak, aby pies miał je na widoku przydatna będzie torebka zawieszona na pasku. Należy pamiętać, że każdą komendę należy wypowiadać tylko jeden raz. Jeżeli pies nie wykona poprawnie danego mu rozkazu należy chwile odczekać licząc do pięciu i powtórzyć komendę ponownie. Jeżeli pies potrafi wykonywać konkretną komendę w różnych miejscach z udziałem różnych rozproszeń należy wycofać smakołyk Warto pamiętać, że nagrodą nie zawsze musi być smakołyk można go zastąpić np. ulubioną zabawką, pogłaskaniem psa czy też zabawą z nim np. w przeciąganie. Nie powinniśmy skąpić szczeniakowi smakołyków, czyli np. za prostą komendę nagradzamy czworonoga jednym smakołykiem za wykonanie trudniejszego zadania dajemy całą garść smaczków.
Nauka chodzenia na luźnej smyczyPrzed przystąpieniem do nauki chodzenia na luźnej smyczy należy sobie zadać pytanie „Dlaczego psy ciągną na smyczy?”, odpowiedź jest bardzo prosta, psy ciągną bo im na to pozwalamy, mało tego w ten sposób docierają tam gdzie chcą. W sytuacji, kiedy pies ciągnie należy automatycznie się zatrzymać przytrzymując smycz obiema rękoma jak najbliżej ciała, tak, aby pies nie zrobił ani jednego kroku dalej na napiętej smyczy. Ta pozycja nosi nazwę „stawania się drzewem”. Kiedy pies poluzuje smycz ruszamy dalej. Jeżeli chcemy nauczyć psa, aby szedł blisko nas nagradzamy go jeśli idzie przy nodze (kliknięcie, a następnie smakołyk). Jeśli chcemy, aby pies chodził po lewej stronie (np. w celach wystawowych), nagradzamy go wyłącznie, jeśli jest po naszej lewej stronie.
Diego na początku mocno ciągnął, wprowadziliśmy w nasze życie ta metodę i efekty zauważyliśmy bardzo szybko. Bardzo rzadko zdarza się, abyśmy musieli się zatrzymywać.
PrzywołanieWażną komendą jest również przywołanie. Przywołanie psa chroni go przed niebezpieczeństwem, jest również przydatne, na co dzień w różnych sytuacjach. Na początku powinniśmy sobie wybrać komendę, na jaką pies ma reagować, może to być „do mnie”, „chodź tu”, „do nogi” itp. I zawsze używać tylko tej nazwy. Naukę rozpoczynamy od przywołania psa w domu, gdy znajdujemy się w innym pomieszczeniu, klikamy i nagradzamy za poprawne wykonanie. Później możemy dodać rozproszenia wołając psa na polu, gdy jest rozkojarzony. Psa wołamy tylko raz i nie dajemy mu kolejnych szans, ponieważ jeśli będziemy wołać psa kilka razy, nauczy się, że powinien przychodzić po kilkukrotnym przywołaniu. Gdy, pies nie wykonuje poprawnie komendy nie dostaje smakołyku, można również zakończyć spacer, zabierając psa do domu, co nie będzie dla niego korzystne i prawdopodobnie następnym razem nas usłucha i wybierze korzystniejszą opcję. Nie wolno nigdy przywoływać psa do siebie, aby go ukarać, lub zabrać do domu, ponieważ pies powinien kojarzyć komendę pozytywnie (smakołyk, spacer, zabawa) w przeciwnym wypadku możemy mieć jeszcze większe problemy z przywołaniem.
|
|